Strona główna OIL

   


 
Uwagi do felietonu 'Czy jesteśmy wierni deontologii'
Polemiki

      Docent Jan Pietruski porusza w swoim felietonie (Biuletyn OIL z 2011 roku, nr 2(86), str. 29-31) ważną sferę stosunków międzyludzkich, którymi zajmuje się etyka. To etyka opisowa formułuje zasady moralne i ocenia ich stosowanie, a zatem odnosi się do teorii w odróżnieniu od etyki normatywnej, która jest praktyką. Etyka i moralność nie są pojęciami tożsamymi, chociaż są ze sobą ściśle powiązane.
      Podstawowe zasady etyki mają niesłychanie odległy rodowód. Powstały w czasie kiedy człowiek osiągnął świadomość istnienia dobra i zła. Uznano, że moralne jest czynienie dobra, a niemoralne czynienie zła.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że ramy felietonu ograniczają możliwość poruszenia wielu aspektów wynikających z analizy, wydawałoby się, prostych zdarzeń. W moim mniemaniu, autor posłużył się zbyt daleko idącymi uproszczeniami. Ta sama sytuacja wymagająca określonego działania może w różnym stopniu obowiązywać różnych ludzi. Bezdyskusyjną zasadą jest konieczność ratowania ludzkiego życia. Ratownik musi ratować tonącego, podczas gdy osoba nieumiejąca pływać nie ma takiego obowiązku. Strażak, odpowiednio wyposażony, zobowiązany jest do ratowania osoby znajdującej się w płonącym budynku, w odróżnieniu od nie przygotowanego przechodnia (chociaż zdarzają się, jako wyjątki, czyny heroiczne). Zróżnicowanie obowiązków, odpowiedzialności i uprawnień różnych grup zawodowych doprowadziło do powstania specyficznych gałęzi etyki nazywanych deontologią korporacyjną.
      Dokumentem zawierającym zasady etyki lekarskiej jest kodeks etyki lekarskiej. Najważniejszy dział kodeksu omawia relacje między pacjentami i lekarzami. Zdarzają się zasadne lub bezzasadne skargi zarzucające lekarzom naruszenie dobra pacjentów. Temu zagadnieniu poświęcono sporo uwagi w felietonie.
      Jeżeli pacjent oskarża lekarza i zwraca się do nas (nawet nie żądając tego wprost) o zajęcie przez nas stanowiska, to według docenta Pietruskiego mamy bronić kolegi. W tej sytuacji stawiamy ä priori tezę o niewinności lekarza, co jest równoznaczne z postawieniem go na pozycji poszkodowanego. Z prawnego punktu widzenia, nie może on występować w podwójnej roli - poszkodowanego i oskarżonego. Nie ma tu zastosowania zasada "in dubio pro reo" (wątpliwości na korzyść oskarżonego). Zasada ta nie odnosi się do poszkodowanego.
      Przepraszam, w imię czego mam bronić członka mojej korporacji, skoro wypowiedź pacjenta wyraźnie wskazuje na nierzetelność, zaniechanie, nieuctwo, kłamstwo, pazerność (niepotrzebne skreślić). Rzadko mi się zdarza wysłuchiwać oskarżeń kolegi, ale jeśli do tego dochodzi, to nie podejmuję się "w ciemno" obrony.
      Moja reakcja jest jednoznaczna - oświadczam, że nie zajmę w tej sprawie stanowiska, ponieważ nie znam zdania osoby obwinionej. Należy przestrzegać innej podstawowej zasady prawa rzymskiego - "andiatur et altera pars" (wysłuchajmy drugiej strony). Oczywiście, należy powiedzieć pacjentowi, by unikał słów poniżających, naruszających dobra osobiste lekarza, gdyż za to grozi mu odpowiedzialność. Rzetelnie należy poinformować pacjenta o możliwości i celowości dochodzenia swoich racji w sądzie lekarskim.
      Różne są powody zgłaszania skarg na lekarzy (i innych pracowników służby zdrowia). Czasami zarzuca się lekarzowi niegrzeczne lub wręcz chamskie potraktowanie pacjenta, co zwykle nie wpływa na proces leczenia. Bywają jednak zarzuty mówiące o błędach lekarskich, jeżeli ich popełnienie doszło do wiadomości chorego lub jego rodziny. Celowo zaznaczam "jeżeli", ponieważ sądzę, że w większości przypadków pacjenci nie są informowani o nieprawidłowości postępowania leczniczego lub diagnostycznego. Moim zdaniem, w niektórych przypadkach można oszczędzić choremu wyjaśnienia rodzaju błędu, jeśli dokonano doraźnie korekty zapewniającej powrót prawidłowej czynności organizmu. Zdarza się to zwykle w czasie zabiegów operacyjnych. Bywa jednak, że błąd nie zostanie zauważony, lub że korekta błędu, ratująca życie, wprowadza znaczące zaburzenia utrudniające egzystencję lub powodujących cierpienia. W tych przypadkach pacjenci powinni być poinformowani o istocie błędu i powinni otrzymać zadośćuczynienie niezależnie od winy personelu medycznego. Niemoralne są próby pozbawienia rekompensaty za lecznicze niepowodzenie będące następstwem błędu.
      Jest to o tyle uzasadnione, że wyjątkowo za błędy lekarze personalnie są obciążani materialnie. Zwykle odszkodowanie wypłaca instytucja zatrudniająca lekarza lub zakład ubezpieczający. W zasadzie błędy lekarskie nie powinny pozostawać w środowisku bez echa. Należy je wykorzystywać jako materiał szkoleniowy i wychowawczy. Szkoleniowy - bo często wynikają z braku doświadczenia, niewiedzy, a wychowawczy - bo spowodowane są brawurą, nonszalancją, efekciarstwem, dekoncentracją. Zgadzam się z docentem Pietruskim, że starszy kolega, przełożony powinien zwrócić uwagę młodszemu, bo jest nauczycielem w pewnym sensie moralnie odpowiedzialnym za poczynania podwładnego. Od osobistej kultury i temperamentu zwierzchnika zależy stopień delikatności zwracanej uwagi. To tyle o wyjaśnianiu błędów w relacji podopieczny - patron.
      Szanowny felietonista nic nie mówi o tym jak powinna przebiegać rozmowa między przełożonym, który popełnił błąd i podwładnym - świadkiem błędu. Inicjowanie dyskusji z szefem o jego błędzie nie wróży nic dobrego dyskutantowi. Osobiście radzę udawać, że błędu nie widziało się, bo "mleko i tak już się wylało". To sprawca błędu powinien poinformować chorego o nieodwracalności sytuacji lub o konieczności dodatkowego postępowania naprawczego. Bliskie ideału byłoby uczciwe, wnikliwe, krytyczne przeanalizowanie własnego postępowania z uświadomieniem wyrządzonej krzywdy bez konieczności otwartej dyskusji.
      Etyka, a zatem i deontologia, jest nauką żywą, zmieniającą się w miarę rozwoju społecznego. Jej zadaniem jest orzekanie co dobre, a co złe, chociaż te podstawowe pojęcia w sytuacjach szczególnych mogą być względne. To względne pojmowanie dobra i zła, uwzględnianie wyjątków od kanonów wymaga etycznej oceny postępowania ludzkiego z określeniem - moralne - czy niemoralne.

      O autorze: dr n. med. Stanisław Sierko jest wybitnym specjalistą w zakresie chirurgii o wielkim doświadczeniu zawodowym; przez wiele lat związany ze Szpitalem Wojewódzkim im. J. Śniadeckiego w Białymstoku; znane są również Jego pozazawodowe zainteresowania i sukcesy, jako humanisty i malarza.

Stanisław Sierko

Biuletyn nr 5/2011 - pismo Okręgowej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Białymstoku.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2004-2020